Siostry boromeuszki
przepraszają za wydarzenia w Zabrzu
Siostry boromeuszki wyraziły "głęboki
ból" i przeprosiły za cierpienie podopiecznych prowadzonego
przez ten zakon specjalnego ośrodka wychowawczego dla dzieci w Zabrzu.
Jak wynika z ustaleń prokuratury i sądu, dochodziło tam do aktów przemocy,
także seksualnej. Przedwczoraj zapadł wyrok, zgodnie z którym siostra
Agnieszka F., czyli siostra Bernadetta, skazana na dwa lata pozbawienia
wolności za przemoc w prowadzonym przez zakon boromeuszek ośrodku wychowawczym
w Zabrzu, ma pójść do więzienia.
"Chcemy wyrazić głęboki
ból i przeprosić za cierpienie wielu osób oraz za sytuację zaistniałą wokół
specjalnego ośrodka wychowawczego w Zabrzu" – napisała s. Claret Król,
przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Boromeuszek w oświadczeniu przesłanym
KAI w sprawie Specjalnego Ośrodka Wychowawczego w Zabrzu.
Siostry boromeuszki
podkreślają, że podjęły się różnorakich działań naprawczych w Ośrodku, a
zakonnice obarczone odpowiedzialnością za niewłaściwe postępowanie już poniosły
surowe konsekwencje, co równocześnie nie wyklucza wymierzenia kary przez sąd.
Władze Zgromadzenia zapewniają o pełnej współpracy z organami państwowymi w tej
sprawie.
"Zrobimy wszystko, co w
naszej ludzkiej mocy, aby do podobnych zdarzeń nigdy nie dopuścić i z tym
większą gorliwością troszczyć się o najwyższe standardy pomocy dzieciom i troski
o ich wychowanie" – piszą siostry boromeuszki w specjalnym oświadczeniu.
Poniżej pełna treść
oświadczenia.
OŚWIADCZENIE ZGROMADZENIA
SIÓSTR BOROMEUSZEK
W SPRAWIE SPECJALNEGO
OŚRODKA WYCHOWAWCZEGO W ZABRZU
Chcemy wyrazić głęboki ból i
przeprosić za cierpienie wielu osób oraz za sytuację zaistniałą wokół
specjalnego ośrodka wychowawczego w Zabrzu.
Dziejące się wokół Ośrodka
wydarzenia są głęboką raną nie tylko dla naszego Zgromadzenia, ale także dla
całego Kościoła i dla wielu osób, dla których sytuacja ta jest gorsząca.
Dlatego pragniemy przeprosić także za grzech zgorszenia.
Po rozpoczęciu śledztwa
władze Zgromadzenia rozważały możliwość likwidacji Ośrodka jednak z wielu
względów zdecydowały się na podjęcie różnorakich i rozlicznych działań
naprawczych: wymianę całego personelu, zmniejszenie liczby dzieci,
restrukturyzację i przebudowę ośrodka.
Siostry obarczone
odpowiedzialnością za zaniedbania i niewłaściwe postępowanie już poniosły
surowe konsekwencje. Nie wyklucza to wymierzenia kary przez sąd. Władze
Zgromadzenia zapewniają o pełnej współpracy z organami państwowymi.
Siostry odpowiedzialne za
sytuację w ośrodku zostały odsunięte od kontaktów z dziećmi i młodzieżą.
Zrobimy wszystko, co w
naszej ludzkiej mocy, aby do podobnych zdarzeń nigdy nie dopuścić i z tym
większą gorliwością troszczyć się o najwyższe standardy pomocy dzieciom i
troski o ich wychowanie. Pomimo naszych ludzkich słabości, od których nie
jesteśmy wolne, pragniemy jak najlepiej służyć potrzebującym i na wielu
płaszczyznach to czynimy.
s. Claret Król
Przełożona Generalna
Skandal w ośrodku
W 2011 r. gliwicki sąd
okręgowy skazał b. dyrektorkę zabrzańskiego ośrodka Agnieszkę F. - siostrę
Bernadettę - na bezwzględną karę dwóch lat więzienia. Prokuratura oskarżyła
kobietę m.in. o bicie podopiecznych i przyzwalanie na przemoc, także seksualną,
między wychowankami. Druga odpowiadająca w procesie zakonnica Bogumiła Ł.
została skazana na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu.
Mimo wyroku skazującego,
siostra Bernadetta nie trafiła dotychczas do więzienia. Sąd odraczał jej karę
po wnioskach, w których skazana powoływała się na stan zdrowia i wiek - ma 59
lat. W czwartek zabrzański sąd rozpoznawał wniosek Agnieszki F. o warunkowe
zawieszenie kary. Nie zgodził się na to. Obrona może zaskarżyć tę decyzję.
Według prokuratury b.
dyrektorka i jej podwładna zlecały wykonanie kar fizycznych na dzieciach innym
wychowankom oraz same stosowały wobec podopiecznych przemoc fizyczną i
psychiczną. Sprawa obejmowała łącznie 20 zarzutów dotyczących okresu od stycznia
2005 do stycznia 2006 r.
(JM)
Opracowanie Onet.pl na podstawie: Media
KOMENTARZE:

~koks888 : Odraczajcie - "Zwyrodnialcy" niech sobie
jeszcze po używają ! Kogo interesują ofiary tych sadystów! Gdzie nadzór, kontrole?!!!
Gdzie szacunek i godność -dla drugiego człowieka? Gdzie OBRONA i OCHRONA pokrzywdzonych???
Czego uczą tych młodych ludzi? Czy to jedyny przypadek? Czy tylko jedyny ujawniony???
Czy życie tych młodych ludzi to droga krzyżowa z tą różnicą,że nie zawisną na krzyżu?
A tylko, dlatego, że za ukrzyżowanie dostanie się dożywocie? Bo gdyby nie to, to,
kto wie?????? Jaki wpływ ma wiara na zachowanie oprawców? Czy nie jest tak, że
kościół jest zajęty tylko męką Pańską - i to podsyca zwyrodnialstwo - a miłość
do drugiego człowieka jest marginalizowana?! Gdzie prawda, gdzie nauki, JPII???
~pielęgniarka do ~zzz: masz rację... podam przykład;
w 1969r. ukończyłam Liceum Medyczne i musiałam odbyć staż w szpitalu takie były
wymogi, źle wybrałam, trafiłam do szpitala w którym pracowały zakonnice jako
pielęgniarki, szybko przekonałam się jakie to są nieżyczliwe zołzy, najgorsze
było to, że one uważały się za wspaniałe pielęgniarki czego nie było widać, a
świeckie dobrze wykształcone pielęgniarki traktowały jak piąte koło u wozu, wytrzymałam
6 miesięcy i zmieniłam pracę na lepszą bez tych "świętych" zołz. Nikomu
nie życzę pracy z tymi bezdusznymi i cynicznymi istotami.
.jpg)
~zdezorientowana do ~lucyna(6): Babcia mojego męża po
śmierci swojej mamy, jako nastoletnia dziewczynka, trafiła do sióstr zakonnych
w Przemyślu. Pokazywała mi palce lewej ręki, źle zrośnięte po złamaniu. Niosła
talerze i wypadły jej, oczywiście tłukąc się przy tym. Miłosierna przeorysza
tak ją biła po rękach za to, na słowo zakonnica babcia bladła. Niech mi ktoś wytłumaczy
jak można nosić krzyż na piersi, mówić, że wierzy się w Boga, który jest
nieskończenie dobry, nazywać siebie siostrą miłosierdzia.... A jednocześnie
mścić się na innych!
~turysta : Siostry przepraszają za "zaistniała sytuację
i za wydarzenia WOKÓŁ Ośrodka". Dlaczego nie piszą, wprost, że
skandaliczne traktowanie dzieci działo się WEWNĄTRZ tego Ośrodka, a nie wokół niego?
Dlaczego nie piszą, wprost, że na ich oczach, za ich cichym przyzwoleniem
bezbronne dzieci stały się ofiarami okrucieństwa, dźwigały krzyż męczeństwa,
który zakonnice bezlitośnie rzucały na okaleczone dziecięce plecy, zamykając
słabego chłopca w jednym pokoju z dwoma starszymi, zdeprawowanymi, o czym
doskonale wiedziały? U zakonnic dzieci przeszły przez więzienny koszmar.
~Kobieta : Jestem katoliczką i wstyd mi za te siostry, ale
też jestem kobietą, matką i babcią, dziecko powinno czuć się bezpieczne przy
kobiecie (obojętnie czy zakonnej czy świeckiej), która ma (może powinna mieć)
instynkt macierzyński w genach. Pewnie, że są wynaturzenia, ale to nie jest
norma, to są wyjątki. Nie dość, że dzieci przebywające w tym ośrodku już były
pokrzywdzone przez los i swoich bliskich, to jeszcze siostra (y), które powinny
z powołania mieć w sobie miłosierdzie robiły im krzywdę. Żądam surowej kary, tu
na ziemi, dla wszystkich takich ludzi, którzy krzywdzą małe istoty, które nie
mogą się same obronić. A oprócz tego czeka te osoby inna kara, ale to już w
innym wymiarze.
~68-latek do ~Kobieta: Właśnie brak instynktu
macierzyńskiego jest powodem, dla którego kobiety wybierają życie w zakonie. Te
boromeuszki, tzw. siostry miłosierdzia nie tylko, że nie mają uczuć
macierzyńskich, nie mają również uczuć ludzkich. Czy nie dosyć już tej
różnorakiej patologii w polskim kościele? W kościele JP2? Ja też jestem katolikiem,
ale nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy słyszę Hoserów, Michalików oskarżających
dzieci o nakłanianie księży do grzechu. Zastanawiam się czasami czy nie grzeszę
przynależnością do tej instytucji, którą kierują tacy moralni zbrodniarze. To
nie jest już kościół Chrystusowy.
~Olga : Po co komu takie przeprosiny pod presją
społeczeństwa napisane. Rozmowa siostry przełożonej z redaktorem (przedstawiona
w TV) wyraźnie uwidoczniła, że tam żadnego żalu nie czują; co najwyżej żal im
tej przestępczyni Barnadetty i nie chcą, żeby poszła do więzienia. Uważam, że
jak jej tak bronią, (bo to niby rodzina-wspólnota), to niech tym biednym
udręczonym sierotom, chociaż zapłacą odszkodowanie za liczne krzywdy i
zwichrowane życie, aby miały na jakiś start w dorosłość. Niech też zapłacą
społeczeństwu za wyhodowanie w ośrodku morderców i gwałcicieli!
Rafał, wychowanek sióstr od 1974 do 1991 roku, opowiada mi o latach spędzonych w ośrodku: - Do dziś mam ślad na głowie od tego, jak siostra Monika uderzyła mnie menażką, bo śmialiśmy się podczas obiadu. Miałem 10 lat. Na jadalni musieliśmy być tak cicho, żeby muchy było słychać. Siostra uderzyła nas wszystkich, ale ja zemdlałem i podobno było dużo krwi. Zawiozły mnie do szpitala. Tłumaczyły, że przewróciłem się na rowerze. Lekarz mówił, że to niemożliwe, bo rana jest zbyt głęboka, ale sprawy nie zgłosił. Inne siostry też biły. Wieszakami, menażkami, chochlami do zupy, pasem, trzepaczkami, kluczami, krzesłami. Najgorzej pobiły Adama, bo miał problemy z mową. Biły go prętami po szyi, aż pojawiła się krew. Później kazały mówić dzieciom, że się przeziębił i dlatego nie ma go w szkole przez tyle tygodni.
Siostra Bernadetta była w ośrodku od 1978 roku, w 1994 została dyrektorem
Prokuratura ustala, że takie zachowanie sióstr miało miejsce już od lat 70."
To z artykułu prasowego opartego na aktach ze śledztwa i zeznaniach pokrzywdzonych, co masz na myśli zarzucając mi kłamstwo? Bo nie bardzo zrozumiałam???
![]() |
s. Bernadetta |
Bernadetta była w ośrodku od 1978 roku a w 1994 została jego dyrektorem
a prokuratura ustaliła, że takie zachowania miały tam miejsce, co najmniej od lat 70
- najmniej kilka pokoleń dzieciaków się tam zdążyło zmarnować! Wysokie odszkodowanie to jedyne zadośćuczynienie. Tylko to wzruszy zakon i KK - reszta po nich spływa! Ten budynek został przeznaczony na dom dziecka w 1893... Jak wtedy wyglądały klasztorne normy wychowawcze słyszeliśmy przy okazji kilku spraw, które wypłynęły na wierzch po latach, więc należy uznać, że to była norma - jak widać nadal jest równie źle? Należałoby je pozbawić możliwości prowadzenia takich ośrodków - bądź bardzo pilnie kontrolować z zewnątrz i z pewnością we wszystkich takich ośrodka, szkołach, przedszkolach kościelnych kontrole odpowiednich instytucji powinny być normalnością…
a prokuratura ustaliła, że takie zachowania miały tam miejsce, co najmniej od lat 70
- najmniej kilka pokoleń dzieciaków się tam zdążyło zmarnować! Wysokie odszkodowanie to jedyne zadośćuczynienie. Tylko to wzruszy zakon i KK - reszta po nich spływa! Ten budynek został przeznaczony na dom dziecka w 1893... Jak wtedy wyglądały klasztorne normy wychowawcze słyszeliśmy przy okazji kilku spraw, które wypłynęły na wierzch po latach, więc należy uznać, że to była norma - jak widać nadal jest równie źle? Należałoby je pozbawić możliwości prowadzenia takich ośrodków - bądź bardzo pilnie kontrolować z zewnątrz i z pewnością we wszystkich takich ośrodka, szkołach, przedszkolach kościelnych kontrole odpowiednich instytucji powinny być normalnością…
~potępiam : Przeprosiny zostały przyjęte, ale jeśli ktoś
popełnia zbrodnię lub swym działaniem przyczynia się do zbrodni musi poddać się
ocenie swego czynu wymiarowi SPRAWIEDLIWOŚCI. To prawo stanowi o poprawności
zachowań obywateli w państwie. W oczekiwałbym sprawiedliwego wyroku dożywocia
dla siostry Bernadetty i po 20 lat dla wszystkich pozostałych, którzy o jej
zwyrodnieniach wiedzieli i nie zgłosili prokuraturze. Musiało dojść do zbrodni,
by świat dowiedział się prawdy o miłosierdziu tam panującym. Gdyby nie
morderstwo na wychowanku, pewnie proceder dewianckich upodobań tej siostry
trwałby następne 30 lat. Skandal niebywały. Lista mrocznych postaci Kościoła
stale się powiększa; Hoser, Dziwisz, Michalik, Rydzyk, Gil, De Berier, Bergoglio,
Bernadetta. Jestem katolikiem chyba większej wiary niż dziwisz, bo wierzę, że
dożyję tych czasów, gdy Pan zstąpi i publicznie każdemu wyznaczy nagrodę za
ziemski życiorys.
~68-latek do ~marvin: To ja jestem przesiąknięty
obłudą? Dlatego, że mówię prawdę o swoich odczuciach, gdy słyszę słowa pełne
fałszu, zakłamania, głupoty graniczącej ze brakiem jakiejkolwiek moralności?
Gdy słyszę słowa duchownych świadczące o ich wyalienowaniu ze społeczności?
Jestem obłudny, bo nie całuję biskupiego pierścienia lub księdza w rękę jak to
czyniła moja św. p. matka? Według Ciebie krytyka to już obłuda? Nie udawaj, że
masz na myśli moje sformułowanie... ''Jestem katolikiem, ale nóż mi się
otwiera''.... Wiesz bardzo dobrze, iż jest to metafora. Boli Cię prawda o świecie, w który wierzyłeś, któremu ufałeś a który stracił
swoją wiarygodność. Wiarygodność, która w istocie była cyniczną obłudą.
Wsłuchaj się tylko w słowa siostry miłosierdzia z Zabrza, broniącej
przestępczyni najgorszego gatunku. Czy nie tego świata bronisz?
~gall anonimowy : Dlaczego nikt nie pisze że te
"powołania" do "stanu duchownego" dotyczą tylko i wyłącznie
osobników płci obojga z problemami psychicznymi, różnej maści dewiantów i
zboczeńców? Dlaczego zapadł w tej sprawie wymownie śmieszny i zarazem kuriozalny
wyrok? Dlaczego tylko jedna "siostrzyczka" została
"skazana" wobec ogromu zła i cierpień wielu pokoleń dzieci? Przecież
to gołym okiem widać, że coś takiego nie "urodziło" się z dnia na
dzień!
~zio : Wszystkie ośrodki wychowawcze prowadzone przez
zakonnice powinny być im odebrane. Miałam kiedyś okazję pracować z zakonnicami
i wcale nie wspominam dobrze. W każdym położeniu uważają się za lepsze ”znawczyni”.
Tak naprawdę jeśli pozna się je bliżej, to budzi tylko zgorszenie, łamią
wszystkie zasady, przepisy (włącznie Kościelne KKK). Nie wspomnę, że między
sobą siostrami są skłócone i nie ukrywają tego przed innymi. Jedno wielkie
zgorszenie!
Jestem pod wrażeniem. Bardzo dobry artykuł.
OdpowiedzUsuń