Abp Mokrzycki: Jan
Paweł II wciąż żyje. W nas.
Jan Paweł II jest ciągle żywy – w nas, ciągle jest
nam bliski – powiedział abp Mieczysław Mokrzycki, komentując zbliżającą
się kanonizację papieża Polaka. Łaciński metropolita lwowski zaznaczył,
że Jan Paweł II będzie "świętym współczesnym, a nie z minionych wieków".
Jego kanonizacja stanie się potwierdzeniem jego życia apostolskiego,
nauczania, pontyfikatu, jego miłości do Boga i bliźniego.
Odnosząc się do tegorocznych
obchodów Dnia Papieskiego, odbywających się pod hasłem "Jan Paweł II -
papież dialogu", jego były sekretarz stwierdził, że zawsze okazywał on
swoim rozmówcom wielki szacunek, ale jednocześnie poprzez dialog "starał
się wskazywać prawdziwe wartości i pełnię prawdy objawionej".
KAI: Jak zareagował Ksiądz Arcybiskup na wiadomość,
że bł. Jan Paweł II zostanie ogłoszony świętym 27 kwietnia 2014 roku?
- Przyjąłem ją z wielką
radością i entuzjazmem, także gdy chodzi o datę kanonizacji w Niedzielę
Miłosierdzia Bożego: święto, z którym papież był tak bardzo związany.
Jan Paweł II jest ciągle żywy
- tyle że w nas. Ciągle o nim myślimy, ciągle jest nam bliski. Chcemy być tak
odważni, jak był on. Chcemy, by dzięki łasce Bożej każdy z nas stawał się
dobrym, lepszym; by dobrymi byli nasi bliscy, nasze narody i cały świat. Papież
dawał tego przykład swoim życiem.
Tak wiele nas nauczył! Był
naszym mistrzem. Przede wszystkim pokazał nam, kim jest człowiek prawdziwej
wiary. Stale oddawał Panu całe swe życie: prywatne, kapłańskie, duszpasterskie,
apostolskie. Dlatego zawsze był bardzo spokojny. Robił to, co mógł zrobić
człowiek, a resztę zostawiał łasce Bożej. Pozwalał Bogu działać poprzez swoje
słowa i czyny.
Jan Paweł II uczył, że także dzisiaj, w świecie
współczesnym można być świętym... Co by powiedział, wiedząc, że Kościół ogłasza
go świętym?
- Pewnie postukałby się w
głowę, jak często robił... Pamiętam, że gdy czasem biskupi z różnych stron
świata, a szczególnie z Polski pytali, czy można w ich diecezji postawić pomnik
papieża, odpowiadał: obawiałbym się tego, nie robiłbym tego. Osobiście nie był
przychylny takiemu zewnętrznemu manifestowaniu i wynoszeniu swojej osoby.
Myślę, że sam nie aspirowałby do beatyfikacji i kanonizacji. On był bardzo
prosty i pokorny... Ale, oczywiście, tak jak każdy z nas, zgodnie z nauczaniem
Chrystusa i Ewangelii, dążył do świętości!
Wszyscy jesteśmy bardzo
zadowoleni, że Jan Paweł II zostanie ogłoszony świętym, bo zyskujemy w nim
świętego współczesnego, a nie z minionych wieków. Wciąż mamy go żywo w pamięci.
Pomaga to nam odważnie angażować się w codzienne życie, w pełnienie swoich
obowiązków, w pracę zawodową.
Jego kanonizacja stanowi
potwierdzenie jego życia apostolskiego, jego nauczania, jego pontyfikatu -
wszystko to robił szczerze, z miłości do Boga i bliźniego.
A co ta kanonizacja może oznaczać dla Polaków i dla
mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej?
- Myślę, że Ojciec Święty
chce powiedzieć, byśmy nigdy nie tracili nadziei, wystarczy bowiem w codziennym
życiu powierzyć się Bogu, by się nie zniechęcać i iść naprzód pośród trudności,
nawet gdy nie widzimy przed sobą przyszłości. On zawsze miał wielką nadzieję i
ufał Bogu.
Żyjemy w Europie podlegającej sekularyzacji. Jaką
receptę dałby nam dzisiaj Jan Paweł II?
- Z pewnością powiedziałby
nam, że powinniśmy wracać do korzeni, że Europa jest chrześcijańska, że
zbudowała swą cywilizację na wartościach chrześcijańskich. Jeśli będzie dalej
postępować laicyzacja krajów Europy, zapominanie o prawie naturalnym,
zapominanie o Panu Bogu, to może dojść do jakiegoś przewrotu... Bez powrotu do
prawa naturalnego, do Dekalogu nie ma przyszłości dla naszej cywilizacji i dla
Kościoła.
W Polsce obchodzimy XIII Dzień Papieski pod hasłem
"Jan Paweł II - papież dialogu". Jakie obrazy stają przed oczami, gdy
słyszy Ksiądz Arcybiskup takie sformułowanie?
- Podczas swojego
pontyfikatu Ojciec Święty spotykał się z wieloma ludźmi. Był bardzo otwarty.
Pamiętam jego wizytę w synagodze w Rzymie, spotkania z prawosławnymi
patriarchami i z delegacją Patriarchatu Konstantynopola, która każdego roku
przyjeżdżała na uroczystości ku czci świętych Piotra i Pawła w Watykanie.
Jan Paweł II bardzo chciał
udać się do Rosji. Było to jego pragnieniem, które jednak nie zostało
zrealizowane. Chciał osobiście zawieźć do Moskwy ikonę Matki Bożej Kazańskiej,
którą ostatecznie przekazał kard. Walter Kasper, przewodniczący Papieskiej Rady
ds. Popierania Jedności Chrześcijan.
Wiadomo, że jedność Kościoła była wielkim pragnieniem
Jana Pawła II, dlatego kładł nacisk na dialog ekumeniczny...
- Tak, Ojciec Święty bardzo
pragnął tego, by cały świat zjednoczył się w jednej wierze. Robił gesty, w
których starał się pokazać tę niepełną jeszcze jedność. Na przykład na otwarcie
roku jubileuszowego 2000 w bazylice św. Pawła za Murami zaprosił prymasa
Wspólnoty Anglikańskiej.
Zachęcał, żebyśmy z wielką
delikatnością nawiązywali kontakty i podejmowali rozmowy, pozwalające powoli
odkrywać pełnię prawdy, która powinna doprowadzić nas do zjednoczenia.
Naprawdę brał sobie do serca
słowa modlitwy o pełną jedność Kościoła, które wypowiadał w czasie każdej Mszy
świętej.
Czy także w kontaktach z wyznawcami religii
niechrześcijańskich szukał tego, co łączy, co mogłoby stanowić punkt
zaczepienia dla dialogu międzyreligijnego?
- Często w swoich
wypowiedziach wskazywał, że łączy nas wiara w jednego Boga, tylko jeszcze nie w
pełni objawionego we wszystkich religiach. Szukał punktów wspólnych, które by
nas do siebie zbliżały i pomagały nam poznać bliżej prawdę. Podczas swoich
wizyt apostolskich zawsze starał się spotkać z przywódcami innych religii.
Zorganizował też słynną modlitwę w Asyżu.
Zawsze pokazywał nam swoim
nauczaniem, a także swoim postępowaniem, że powinniśmy być tolerancyjni,
otwarci na wszystkie religie, bo jest w nich jakaś cząstka prawdy, mimo że Bóg
nie w pełni jest w nich objawiony.
Dialog zakłada z jednej strony chęć wysłuchania
drugiego człowieka, a z drugiej szacunek do niego i jego poglądów...
- Jan Paweł II taki wielki
szacunek okazywał. Ale poprzez rozmowę i dialog starał się wskazywać prawdziwe
wartości i pełnię prawdy objawionej.
Czyli z jednej strony prowadził dialog, a z drugiej
chciał przekonać drugiego człowieka do tego, że warto wierzyć w Boga i być w
Kościele?
- Tak, nie był tylko
tolerancyjny. Nie ustępował w kwestii prawdziwych wartości i prawdy objawionej.
KOMENTARZE:
~Józef : To jest porażają i obraza Polaków wmawianie przez
czarnego watykańczyka o zaletach skompromitowanego JPII. Ja się wstydzę, że
Polak chronił pedofilię i pedofilów. Chamstwo tego przywódcy kompromituje fakt,
że ofiary podłych klechów to najsłabsze istoty ludzkie, ponoć, których JP II
"tak bardzo kochał" Hańba dla tego człowieka.
~Wiara urąga inteligencji. : Ateizm a mózg - naukowcy poznali przyczyny
niewiary.
Kanadyjscy naukowcy twierdzą, że znaleźli psychologiczne podstawy ateizmu.
Kilka eksperymentów wykazało, że ci, którzy nie wierzą w siły nadprzyrodzone,
myślą o świecie bardziej krytycznie i analitycznie od wierzących.
Wyniki badań publikuje prestiżowy tygodnik naukowy, Science.
Naukowcy zgadzają się, że większość ludzi wierzy lub ma potrzebę wiary w Boga
albo inną formę sił nadprzyrodzonych. Są jednak setki milionów ludzi, którzy
określają się jako niewierzący.
Psychologowie z kanadyjskiego Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej próbowali
eksperymentalnie ustalić, dlaczego tak jest. Współautor badań doktor Will
Gervais mówi, że jednym ochotnikom zadawano pytania i oferowano wygodne,
intuicyjne odpowiedzi; ci, którzy je odrzucali i wkładali wysiłek w to, żeby myśleć
krytycznie, analitycznie częściej od innych deklarowali brak wiary.
Potwierdziły to inne testy - językowe czy obrazkowe. Kanadyjscy badacze
zwracają uwagę, że przyczyn niewiary może być więcej - na przykład kultura i
wychowanie. Zdaniem niektórych innych naukowców, wierzenia religijne nasilają
się natomiast w sytuacji poczucia braku kontroli nad życiem czy przy
niedoborach żywności.
~r do ~neter: . Na konieczność kształcenia
ludzi zwrócił uwagę Thomas Jefferson, późniejszy trzeci prezydent USA.
W liście z 13 sierpnia 1786 roku do George’a Wythe’a, swego
przyjaciela i współ-sygnatariusza Deklaracji Niepodległości, napisał:
„Sądzę, że bezwzględnie najważniejszym prawem w całym naszym kodeksie jest to,
które nakazuje krzewić wiedzę wśród ludzi. Nie da się obmyślić niczego innego,
co gwarantowałoby nam, iż zachowamy wolność i szczęście. (...) Szanowny
Panie, nawołuj do krucjaty przeciwko ciemnocie, wprowadzaj i ulepszaj
prawa dotyczące kształcenia prostych ludzi. Niech nasi rodacy się dowiedzą,
(...) że podatki zbierane na ten cel będą stanowić nie więcej niż tysiączną
część tego, co trzeba będzie wydać na królów, kapłanów i magnatów, którzy
pojawią się wśród nas, jeśli lud pozostawimy w niewiedzy”.
~O ! do ~człowiek: Wiedza od bozi : Puknij
się w pustą katolicką czaszkę. Od której bozi? Przez ostatnie 2000, czy tych innych,
bo było wiele. Tak to bozia zrobiła antybiotyki, które żresz, sztuczne stawy
biodrowe, kolanowe, rozruszniki serca itd... Jakbym czekał na wiedzę od bozi to
bym to tej pory siedział w jaskini uzależniony psychicznie od szamanów, których
ty nazywasz kapłanami. Jest prosta reguła. Przygłup, który nie jest w stanie
pojąć świata wymyśla sobie bozię, aby prostymi regułami go zrozumieć. Do szkoły
ignorancie.
~luli do ~tak uważam: Tak uważam. I chyba,
dlatego JPII wprowadził w legalne struktury kościoła katolickiego OPUS DEI. Cywilnych
pracowników kościoła w poszczególnych krajach, którzy okradają własne państwa
na rzecz Watykanu i chcą przejąć kontrole nad finansami. To hucpa, ale prości
ludzie tego nie rozumieją. Taki sam jest obecny papież, stwarza pozory-przedstawiciel
najbogatszego państwa świata i banku watykańskiego, oddal motocykl, (który dostał
zresztą, a nie sam kupił) Ohyda!!
~Gnieźnianin : KONKORDAT
Najbardziej szkodliwe dla Polski postanowienia Konkordatu:
Artykuł 4
1.Rzeczpospolita Polska uznaje osobowość prawną Kościoła katolickiego.
2. Rzeczpospolita Polska uznaje również osobowość prawną wszystkich instytucji
kościelnych terytorialnych i personalnych, które uzyskały taką osobowość na
podstawie przepisów prawa kanonicznego. Władza kościelna dokonuje stosownego
powiadomienia kompetentnych organów państwowych.
Artykuł 5
Przestrzegając prawa do wolności religijnej, Państwo zapewnia Kościołowi
katolickiemu (...) swobodne i publiczne pełnienie jego misji (...) oraz
zarządzaniem i administrowaniem jego sprawami na podstawie prawa kanonicznego.
Mamy tu do czynienia z przypadkiem bez precedensu, i to w skali światowej –
świeckie państwo zgodziło się, aby jednym ze źródeł prawa powszechnie
obowiązującego stał się kodeks prawa kanonicznego. Na jego podstawie biskupi
tworzą dowolne instytucje, które na mocy ich dekretu uzyskują także status
normalnego świeckiego podmiotu z wszelkimi przysługującymi przywilejami (w
praktyce dyskontujące świeckie podmioty). Bez potrzeby zgłaszania się do
państwowych rejestrów (na przykład prowadzonych przez sądy) mogą swobodnie
uczestniczyć w obrocie gospodarczym, zakładać firmy, kupować nieruchomości.
Także wszelkie operacje finansowe dokonywane przez instytucje kościelne
przeprowadzane są wyłącznie na zasadach prawa kościelnego!
Artykuł 6
2.Żadna część terytorium polskiego nie będzie włączona do diecezji lub
prowincji kościelnej mającej swą stolicę poza granicami Rzeczypospolitej
Polskiej.
4. Biskup należący do Konferencji Episkopatu Polski nie będzie należał do
krajowej Konferencji Episkopatu w innym państwie.
Po 1999 roku Kościół świadomie łamie konkordat w dwu powyższych punktach. Otóż
posługujący w Polsce biskupi obrządku wschodniego weszli w skład
Greckokatolickiego Episkopatu Ukrainy. Zasiadają w jego komisjach i są
podporządkowani Metropolicie Większemu we Lwowie. Są jednocześnie dodatkowo
członkami Konferencji Episkopatu Polski. Jest to podstawa do natychmiastowego
wypowiedzenia konkordatu przez rząd Rzeczypospolitej.
Artykuł 9
2.Rozszerzenie wykazu dni wolnych może nastąpić po porozumieniu Układających
się Stron.
Na mocy tego przepisu dodatkowe dni wolne od pracy wyznaczają w Polsce biskupi.
Jak się uprą, to świętem państwowym może się stać rocznica śmierci Jana Pawła
II albo urodziny prymasa. Parlamentarzyści nie mają nic do gadania w tej
sprawie. Regulacje w tej sprawie przyjąć może Komisja Wspólna.
Artykuł 10
3.Orzekanie o ważności małżeństwa kanonicznego, a także w innych sprawach
małżeńskich przewidzianych w prawie kanonicznym, należy do wyłącznej
kompetencji władzy kościelnej.
5. Kwestia powiadamiania o orzeczeniach wskazanych w ustępach 3 (...) może być
przedmiotem postępowania określonego w artykule 27.
W ten sposób, na mocy konkordatu, biskupi uzyskali prawo domagania się wglądu w
akta... sądów cywilnych! W 2004 roku takie żądanie podczas spotkania Komisji
Konkordatowej przekazał szefowi MSZ Danielowi Rotfeldowi biskup Tadeusz
Pieronek. Jego realizacja nie wymaga zgody ani opinii publicznej, ani
parlamentu. Na początek, od wiosny 2006 roku, biskupie sądy otrzymały prawo
przeglądania dokumentacji medycznej (głównie w związku z orzekaniem nieważności
sakramentu małżeństwa) bez konieczności uzyskiwania zgodny zainteresowanych.
Artykuł 11
Układające się Strony deklarują wolę współdziałania na rzecz obrony i
poszanowania instytucji małżeństwa i rodziny będących fundamentem społeczeństwa
(...).
Na mocy tego artykułu rząd faktycznie zobowiązał się do ograniczenia prawa do
rozwodu. Temu celowi służyło wprowadzenie dodatkowej instytucji separacji,
czyli czasowego zawieszenia wspólnoty małżeńskiej bez jej rozwiązywania. Rząd
robi także wszystko, aby zniechęcić obywateli do rozwodu poprzez podnoszenie
jego kosztów (opłaty sądowe, ograniczenie dostępu do sądu rodzinnego).
Artykuł 12
1. Uznając prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci oraz zasadę
tolerancji, Państwo gwarantuje, że szkoły publiczne (...) oraz przedszkola
(...) organizują (...) naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i
przedszkolnych.
2. Program nauczania religii katolickiej oraz podręczniki opracowuje władza
kościelna i podaje je do wiadomości kompetentnej władzy państwowej.
3. Nauczyciele religii muszą posiadać upoważnienie (...) od biskupa
diecezjalnego (...).
4. W sprawach treści nauczania i wychowania religijnego nauczyciele religii
podlegają przepisom i zarządzeniom kościelnym, a w innych sprawach przepisom
państwowym.
Artykuł 14
1. Kościół katolicki ma prawo zakładać i prowadzić placówki oświatowe i
wychowawcze, w tym przedszkola oraz szkoły wszystkich rodzajów (...).
4. Szkoły i placówki wymienione w ustępie 1 będą dotowane przez Państwo lub
organy samorządu terytorialnego (...).
Artykuł 15
1. Rzeczpospolita Polska gwarantuje Kościołowi katolickiemu prawo do swobodnego
zakładania i prowadzenia szkół wyższych, w tym uniwersytetów, odrębnych
wydziałów i wyższych seminariów duchownych (...).
3. Papieska Akademia Teologiczna w Krakowie i Katolicki Uniwersytet Lubelski są
dotowane przez Państwo. Państwo rozważy udzielanie pomocy finansowej odrębnym
wydziałom wymienionym w ustępie 1.
Nie ma wątpliwości, na mocy konkordatu państwo polskie zostało sprowadzone do
roli kasjera, który płaci, ale nie ma nawet prawa sprawdzić, komu i za co. Nie
może badać kompetencji zawodowych nauczycieli religii ani też wdrażanych przez
nich programów i podręczników. A przecież na lekcjach tych naucza się nie tylko
o katolickiej Bozi. Tak zredagowane przepisy konkordatu w praktyce
uniemożliwiają skuteczne wyciąganie konsekwencji służbowych wobec łamiących
prawo katechetów. Takich przywilejów dla Kościoła nie przewidywał nawet
wyjątkowo dla niego korzystny przedwojenny konkordat z 1925 roku. Budżet
państwa przejął finansowanie wszelkich uczelni teologicznych. Tak samo jak w
przypadku katechezy, państwo nie ma prawa kontroli, czego się tam żacy uczą.
Artykuł 16
1. Opiekę duszpasterską nad żołnierzami wyznania katolickiego w czynnej służbie
wojskowej, w tym również zawodowej, sprawuje w ramach ordynariatu polowego
Biskup Polowy zgodnie z prawem kanonicznym i statutem zatwierdzonym przez
Stolicę Apostolską (...).
Na mocy tego artykułu Prezydent – zwierzchnik sił zbrojnych – utracił władzę
nad księżmi w mundurach. Podlegają oni wyłącznie biskupowi polowemu. Według
byłego sędziego Trybunału Konstytucyjnego – profesora Czesława Bakalarskiego –
w konkordacie brakuje przepisu zobowiązującego kapelanów do przestrzegania
prawa polskiego. Są oni zobowiązani jedynie do posłuszeństwa regułom kodeksu
prawa kanonicznego, czyli biskupowi polowemu, a ten podlega Watykanowi. To,
zdaniem profesora, jaskrawy przykład ograniczenia suwerennej władzy państwa
polskiego.
Warto przypomnieć, iż w przeszłości biskupi polowi wielokrotnie przekraczali
swoje kompetencje. Jednym z najgłośniejszych konfliktów były publiczne
połajanki, jakich nie szczędził premierowi gen. Władysławowi Sikorskiemu biskup
polowy Józef Gawlina. W 1941 r. „Stolica Apostolska” na liczne skargi polskiego
rządu odpowiedziała, że „jedynie ona jest władna ocenić, czy Biskup Polowy
spełnia godnie i należycie swe duszpasterskie obowiązki”.
Artykuł 17
1. Rzeczpospolita Polska zapewnia warunki do wykonywania praktyk religijnych i
korzystania z posług religijnych osobom przebywającym w zakładach (...) opieki
zdrowotnej i społecznej, a także w innych zakładach i placówkach tego rodzaju.
3. Dla realizacji uprawnień osób, o których mowa w ustępie 1, biskup
diecezjalny skieruje kapelanów, z którymi odpowiednia instytucja zawrze
stosowną umowę.
Na mocy tego przepisu w każdym szpitalu czy domu opieki musi być zatrudniony
etatowy, opłacany z naszych podatków kapelan. Nie jest ważne, czy placówka jest
państwowa czy prywatna. Wydajemy rocznie setki milionów złotych na pensje dla
księży zamiast na sprzęt i wynagrodzenia lekarzy, pielęgniarek i salowych.
Artykuł 22
1. Działalność służąca celom humanitarnym, charytatywno-opiekuńczym, naukowym i
oświatowo- wychowawczym podejmowana przez kościelne osoby prawne jest zrównana
pod względem prawnym z działalnością służącą analogicznym celom i prowadzoną
przez instytucje państwowe.
W ten sposób państwo zostało zobowiązane do bezwarunkowego udzielania dotacji
wszelkim instytucjom kościelnym takim jak domy opieki, przychodnie czy domy
dziecka. Brakuje w konkordacie wyraźnego zobowiązania się ze strony Kościoła
choćby tylko do przestrzegania w tych placówkach reguł prawa świeckiego (norm
sanitarnych, bezpieczeństwa i tym podobnych).
2. Przyjmując za punkt wyjścia w sprawach finansowych instytucji i dóbr
kościelnych oraz duchowieństwa obowiązujące ustawodawstwo polskie i przepisy
kościelne Układające się Strony stworzą specjalną komisję, która zajmie się
koniecznymi zmianami. Nowa regulacja uwzględni potrzeby Kościoła, biorąc pod
uwagę jego misję oraz dotychczasową praktykę życia kościelnego w Polsce.
Na mocy tego przepisu jedynym podmiotem ustalającym zasady opodatkowania
kościelnych instytucji oraz księży, wyznaczającym zasady i wysokość składek na
ZUS opłacanych przez parafie czy zakony jest pozakonstytucyjna specjalna
Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu. Prawa tego został pozbawiony parlament.
Aleksander Merkel, długoletni pracownik Urzędu ds. Wyznań, uważa, że tak
zredagowane przepisy konkordatu uniemożliwiają zniesienie bez zgody biskupów
Funduszu Kościelnego. Mimo że jego funkcjonowanie jest absolutnie bezprawne!
Istniejący od 1950 roku fundusz był bowiem formą odszkodowania za zabrane przez
państwo ziemie należące do Kościoła. W latach 1989–2008 RP zwróciła biskupom
oraz zakonom więcej ziemi, niż zabrała.
Regulacje konkordatowe stały się także podstawą do utrzymania całkowitego
zwolnienia kościelnych firm z podatku oraz z obowiązku prowadzenia dokumentacji
księgowej. Warto przypomnieć, iż związany z prawicą były dyrektor departamentu
wyznań w URM Marek Pernal zaliczył kościelne budżety do szarej strefy...
4. Rzeczpospolita Polska w miarę możliwości udziela wsparcia materialnego w
celu konserwacji i remontowania zabytkowych obiektów sakralnych i budynków
towarzyszących, a także dzieł sztuki stanowiących dziedzictwo kultury.
Artykuł 25
2. Kompetentne władze państwowe i Konferencja Episkopatu Polski opracują zasady
udostępniania dóbr kultury będących własnością lub pozostających we władaniu Kościoła.
Potocznie rzecz ujmując, na garnuszek budżetu państwa przeszły wszelkie
kościelne zabytki. Oczywiście, kosztem świeckich – państwowych i prywatnych.
Biskupi otrzymali prawo do decydowania, kto i na jakich zasadach (często
odpłatnie) będzie miał prawo do zwiedzania świątyń i przeglądania kościelnych
archiwów.
Artykuł 27
Sprawy wymagające nowych lub dodatkowych rozwiązań będą regulowane na drodze
nowych umów między Układającymi się Stronami albo uzgodnień między Rządem
Rzeczypospolitej Polskiej i Konferencją Episkopatu Polski upoważnioną do tego
przez Stolicę Apostolską.
Wbrew twierdzeniom kolejnych ministrów spraw zagranicznych, przepis ten nie ma
wyłącznie charakteru technicznego. Daje on bowiem podstawę do spełniania przez
rząd dowolnych życzeń biskupów bez żadnej kontroli ze strony opinii publicznej
oraz parlamentu (matura z religii, dostęp do zabiegów zapłodnienia in vitro i
inne). Po prostu ustalenia pomiędzy rządem a Konferencją Episkopatu Polski nie
podlegają zatwierdzeniu przez parlament. Wiosną 2006 roku w tej formule Kościół
otrzymał prawo do odszkodowań za nieruchomości należące przed wojną do
niemieckich parafii na Ziemiach Zachodnich i Północnych.
~info do ~r: Historia Kościoła katolickiego w
Polsce obfituje w liczne fałszerstwa:
Kościół katolicki jest dziś
dla nas codziennością i mało, kto interesuje się tym, jak i dlaczego powstał
dwa tysiące lat temu.
Katolicyzm uważa się za trzon chrześcijaństwa. W roku 110 określił je wybitny
Rzymianin Pliniusz Młodszy jednym zdaniem: Zaraza zabobonu. Dlaczego jednak ta
zaraza' wciąż trwa, urobiła swoją filozofię, ma swoją instytucję o statusie
suwerennego państwa i wciąż usiłuje, choć bezskutecznie, powstrzymać i cofnąć
naturalny rozwój człowieczeństwa?
Trwa - bo wciąż trwa małość ludzka. Były dwa tysiące lat temu, są wciąż i
dzisiaj masy nieoświeconych prostaczków, którym ogólnie mówiąc, żyje się raczej
źle, często nędznie, bezradośnie. Do tych mas dodać jeszcze trzeba jakiś
odsetek ludzi wprawdzie wykształconych, ale z tego czy innego powodu źle i obco
czujących się na tym świecie.
Razem jest to baza dla nawiedzonego proroka, który przychodzi z wizją innego,
lepszego świata poza grobem. Taka jest geneza chrześcijaństwa, katolicyzmu i
jego Kościoła, który wyrósł na gruzach kultury antyku jako jej zaprzeczenie,
jej antykoncepcja światopoglądowa, czyli wspakultura. Jeszcze dziś, w roku 1994
we Wrocławiu, a nie na jakiejś zapadłej wsi można spotkać katolika, który
zapytany o przyczynę tegorocznej suszy, odpowie bez namysłu, że jest to kara
boska za nasze grzechy.
Na takich przesądach zbudowany został Kościół katolicki, zorganizowany na
zasadach totalitaryzmu. W Italii powstało Państwo Kościelne papieży.
Ugruntowano je na fałszerstwie. Mianowicie jeden z papieży sfałszował dokument
cesarski, tzw. Donatio Constantini, mocą, którego cesarz rzymski Konstantyn miał
rzekomo darować Kościołowi rozległe ziemie Italii. Mieli, więc, o co walczyć
pretendenci do tronu papieskiego. Był okres w historii Kościoła, gdy Ojców
Świętych było równocześnie trzech, nawzajem się wyklinających. Wmieszał się do
tej zabawy cesarz niemiecki, przepędził wszystkich trzech i mianował czwartego,
swego wybrańca. Bajką jest nauka Kościoła o ciągłości sukcesji apostolskiej
papieży.
Wokół tronu papieskiego długo kotłowało się, błyskał sztylet, na niebacznego
czaiła się w kielichu wina trucizna. W wieku XI naliczyć można 28 papieży.
Tyluż w wieku XII.
Przeciętna życia na papieskim stolcu - 3 lata!
Historia Kościoła katolickiego w Polsce również obfituje w liczne fałszerstwa,
mianowicie różnych przywilejów i nadań książęcych. Pazerność Kościoła na dobra
ziemskie, tak jaskrawo ujawniona dzisiaj w III Rzeczypospolitej, ma swoją długą
tradycję:
Bulla gnieźnieńska w swym obecnym wyglądzie jest falsyfikatem, powstałym po
roku 1139
Wiadomo dziś, że Lubiąż był kuźnią, w której podrabiano nie tylko dokumenty,
lecz także liczne pieczęcie, które dziś jeszcze zdobią podrobione oryginały.
Przypada, zatem dokumentów podrobionych na Mogilno 3, na Tyniec 1, na Ląd 7, na
Trzemeszno 1, na Jędrzejów 2, na Zagość 1, na Lubiąż 1, na Sulejów 3, na Lubin
1, na kapitułę krakowską 1.
Autentycznych dokumentów książęcych przechowało się z XII wieku 3, podrobionych
na imiona książąt zaś 17, a więc 6 razy tyle.
Pod koniec wieku XII dyplomatyka polska bądź Polski dotycząca obejmuje 150
pozycji, z czego 46 to dokumenty przez Kościół i w jego materialnym interesie
sfałszowane.
Pole do nadużyć było szerokie, jako że w tych czasach cokolwiek się w Polsce
czy o Polsce pisało, wychodziło spod ręki sługi Kościoła i w jego języku,
łacinie. Za pierwszych Piastów Kościół w Polsce był narzędziem polityki
państwa, choć nie zawsze użytecznym. Krzywousty przez trzy lata na próżno
szukał wśród biskupów krajowych takiego, któremu mógłby powierzyć polityczne
zadanie nawrócenia zdobytego świeżo Pomorza. W końcu władca Polski musiał prosić
o to Niemca, biskupa Ottona z Bambergu.
Później, w okresie rozbicia dzielnicowego, Kościół usamodzielnił się i począł
urastać do największej w kraju potęgi gospodarczej i do przyszłej roli państwa
w państwie. Początkowym uposażeniem arcybiskupa gnieźnieńskiego było 149 osad
wiejskich. W wieku XIV to arcybiskupstwo posiada już 11 miast i 330 wsi i nadal
zwiększa stale swój stan posiadania.
Ważną rolę w bogaceniu się Kościoła odgrywały różne immunitety, zdobywane,
podobnie jak i różne nadania, i prawem, i lewem. Już w XIII wieku 71% jednostek
kościelnych w Małopolsce, Wielkopolsce i na Pomorzu było zwolnionych od
główniejszych ciężarów prawa książęcego.
W następnych wiekach nie należało do rzadkości, że bogate jednostki kościelne,
niektóre klasztory czy zgromadzenia zakonne lokowały nadmiar swej gotówki w
kahałach żydowskich.
Dwutysięczna już prawie historia Kościoła, często krwawa, często ciemna i
ponura, jest zawsze uwikłana w najbardziej ziemskie sprawy. Z reguły występuje
w tej historii sprzeczność między głoszoną etyką a praktykowaną swoistą
moralnością. Na długo przed jezuitami św. Bonawentura, Doctor Seraphicus, tak
tłumaczy stosowanie przez Kościół taryfy ulgowej wobec możnych tego świata:
Po pierwsze, Bóg dał pierwszeństwo na tym świecie bogatym i możnym; honorując
ich, postępujemy zgodnie z ustanowionym przez Boga porządkiem rzeczy. Po wtóre,
liczymy się z ułomnością bogaczy, którzy jeśli się ich nie honoruje, wpadają w
gniew, stają się jeszcze gorsi ku udręce nas samych i innych biedaków; powinniśmy,
przeto uważać i nie dawać ludziom ułomnym okazji do czynienia zła, lecz
pobudzać ich do dobrego. Po trzecie, większa jest korzyść z jednego nawróconego
na drogę cnoty bogacza, niż z wielu biednych; z nawrócenia, bowiem bogacza
wielu odnosi różne korzyści. Po czwarte, skoro większą pomoc materialną
otrzymujemy od ludzi bogatych, słuszna, byśmy odpłacali im duchowo.
Kościół zawsze gotów jest płacić dobrem duchowym za dobra materialne. ''

~niewierzący Polak : Skrócony przepis na zostanie świętym w/g recepty
naszego okupanta zwanego kościołem watykańskim ; - sprzeniewierzyć się
ogólnoludzkim zasadom przyzwoitości przez niektórych zwanych etyką i
moralnością, do tego dodać odrobinę wodolejstwa oraz ogromne ilości pazerności,
całość dobrze wymieszać, aha! Obchodzić się delikatnie jak z jajkiem i nie krytykować,
bo kąsa!!! (Dawniej palił na stosach) - macie przepis na Wasz kościół
katolicki. Jeśli chcecie szczegółowiej jak zostać świętym w tym kościele to
czytajcie dalej.
Dobra wiadomość dla katolików! Opuszczam wasze grono i od dziś nie będę
podpisywał się "niewierzący katolik”, ale aby zapełnić tę
"nieznośną" dla was pustkę zaczynam przedstawiać się jako
"niewierzący Polak" czynię tak, gdyż nie chcę dalej kalać swojej
godności niegodnym porządnego człowieka przymiotnikiem "katolik". Uznaję,
że człowiek okrywa się hańbą nazywając się w jakiejkolwiek postaci
"katolikiem" - dziś jest to synonimem bezgranicznej obłudy i
hipokryzji, ja zaś takowym nie jestem i nie zamierzam nim zostać. Myśl, „Dokąd
wpływ teologów sięga, tam przewrócono ocenę wartości do góry nogami, tam
pojęcia "prawdziwy" i "fałszywy" są z konieczności
odwrócone" - Fryderyka Nietzsche jakże dziś prawdziwie rozbrzmiewa!
Powracając do tematu przewodniego tj. kanonizacji Jana Pawła II należy
zastanowić się czy papież Franciszek przez wielu z Was uważany za odnowiciela
kościoła takowym faktycznie jest? Papież Franciszek ogłosił, że 27 kwietnia
2014r. zostaną świętymi Jan XXIII oraz Jan Paweł II, czyli Ci, którzy jako
głowa Kościoła są moralnie najbardziej odpowiedzialni za plugastwo, w jakim
babra się współczesny Kościół. Do tego "zacnego" grona należy w
trybie pilnym dokooptować Josepha Ratzingera, który przez 20 lat był szefem
Kongregacji Nauki i Wiary ściśle wykonywał instrukcje „Crimen sollicitationis”
- jest to dokument, który pod najcięższą kościelną karą, jaką jest ekskomunika,
nakazywał swoim pracownikom w sprawach pedofilii bezwzględnie milczeć, nawet,
jeśli byli świadkami gwałtów dokonywanych na dzieciach przez duchownych.
„Crimen sollicitationis” to papieska instrukcja postępowania z duchownymi
dopuszczających się przestępstw seksualnych wobec dzieci. Solicytacja, czyli
nakłanianie przez spowiednika do czynów seksualnych podczas spowiedzi
zachodziła w Kościele od zawsze, na tyle często, że w 1962r. Święte Oficjum
(obecnie Kongregacja Nauki Wiary, a kiedyś Święta Inkwizycja) zatwierdziła, a
papież Jan XXIII zwany dobrym papieżem Janem i Janem uśmiechniętym, podpisał
dokument, który pouczał duchownych, co robić, kiedy ich kolega po fachu gwałci
dzieci.
„Crimen sollicitationis” obowiązywał w Kościele aż do 18 maja 2001 roku, czyli
przez większą część panowania Jana Pawła II. Należy tu podkreślić, że
zniesienie „Crimen sollicitationis” nie wynikało z uświadomienia sobie strony
kościelnej z niemoralnego aspektu takiej instrukcji i chęci głębokich zmian w
strukturach kościelnych a raczej z ujawnieniem przez opinię publiczną najpierw
w Stanach Zjednoczonych później zaś w Irlandii i innych krajach ogromnej skali
ukrywania przestępstw pedofilskich przez Watykan.
Instrukcja „Crimen sollicitationis” mówi, że, „postawienie tej zbrodni przed
biskupim sądem należy w pierwszej instancji do lokalnych ordynariuszy, na
których terenie obwiniony zamieszkuje nie tylko ze stosownych racji, ale także
na mocy specjalnego upoważnienia Stolicy Apostolskiej (…) Lokalny ordynariusz
jest sędzią w tych sprawach także w przypadku zakonników, włączając w to byłych
zakonników. Będą oni także w stanie przenieść obwinionego w inne miejsce, chyba,
że lokalny ordynariusz tego zabroni, jako że skarga już wpłynęła i dochodzenie
zostało rozpoczęte”. W żadnym wypadku nie ma mowy o zgłoszeniu takich spraw
organom ścigania, a zatem o zakończeniu przestępczego procederu!. Zboczeńca
można za to przenieść do innej parafii albo zorganizować mu pouczającą rozmowę.
Dalej czytamy, że przy „badaniu tego typu przypadków konieczne jest okazanie
większej niż zazwyczaj troski, aby zostały one potraktowane z największą
poufnością – a także, ponieważ od chwili rozstrzygnięcia i wyegzekwowania
postanowień, zostają one okryte wiecznym milczeniem – wszystkie osoby w
jakikolwiek sposób powiązane z sądem lub z racji swych urzędów zorientowane w
sprawie zobowiązane są do bezwyjątkowego zachowania najściślejszej tajemnicy,
potocznie zwanej tajemnicą Świętego Oficjum, we wszystkich kwestiach i wobec
wszelkich osób, pod groźbą podlegania automatycznej ekskomunice(….) Przysięga
zachowania tajemnicy musi być w tych przypadkach składana także przez
obwinionych lub powodów, a także przez świadków. Obwiniony musi zostać z
najwyższą powagą upomniany, że on także musi zachować tajemnicę wobec
wszystkich za wyjątkiem swojego adwokata, pod karą zawieszenia. (Należy tu nadmienić,
że adwokaci w takich sprawach są ściśle powiązani ze stroną kościelną).
Na podstawie tego, co wyżej przedstawione, należy zadać sobie pytanie, jakim
prawem polscy biskupi twierdzą, że Kościół za zbrodnie pedofilii nie odpowiada?
Ich wszystkich obowiązuje wewnętrzny zakaz informowania policji o gwałtach na
dzieciach, a więc ponoszą odpowiedzialność na równi ze zboczeńcami. Należy
również zwrócić uwagę, że jak na chwilę obecną a jest rok 2013 pomimo
ujawnionej tak wielkiej skali tych przestępstw w kościele katolickim ani jedna
sprawa nie ujrzała światła dziennego z inicjatywy samego kościoła a zawsze z
niemożności już ukrycia sprawy przed mediami i opinią publiczną. Jeśli przez
lata pedofil w sutannie molestował dzieci, jest to także wina jego kolegów i
przełożonych, którzy skrzętnie to ukrywali. Ofiary i świadkowie również byli
zobowiązani do dochowania ścisłej tajemnicy.

~bokasyko : Wychowankowie, tego wiecznie żywego sponsora
pedofilii w watykańskiej mafii pasibrzuchów w czarnych kiecach, tak dzisiaj
mówią - Bp Pieronek: "Pedofilia była i będzie. Żadna siła nie powstrzyma
od tego, do czego pchają namiętności". Stanisław Dziwisz: "Kościół w
Polsce jest Kościołem zdrowym". Były kanclerz Lipka: "Te kwestie
(inne czynności seksualne) podlegają interpretacji". Michalik:
"Słyszymy nieraz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy
nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo
i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga".
Pewne jest jedno i doskonale to wszyscy wiedzą: tak w Polsce jak i na świecie
widać tylko wierzchołek góry lodowej.
~starszy : Panie arcybiskup! Nie naginaj historii do swoich
potrzeb, korzenie Europy nie tkwią w chrześcijaństwie, Biblię z dekalogiem
napisano zanim ktokolwiek słyszał o Chrystusie a chrześcijaństwo wręcz cofnęło cywilizację,
więc nie ma się, czym chwalić, tzw. nauk JPII nikt nie zna, bo to są puste frazesy
a o miłości do bliźnich lepiej zamilcz, bo dzisiaj o pedofilach mówimy głośno,
on zamiatał sprawę pod dywan i skutkiem tego jakiś czarnokiecaty dureń dzisiaj
oskarża dzieci i ich rodziny o molestowanie (to w ramach miłości do dzieci), o
tzw. dialogu nie napiszę, bo wy traktujecie dialog jak monolog, jesteście głusi
i rację przyznajecie tylko moherowym klakierom…